czwartek, 13 grudnia 2012

6 fajnych rzeczy tego roku :)

              Jest już połowa grudnia, więc postanowiłam zrobić listę "podsumowującą" ten rok. Nie będę się rozpisywać, zaczynajmy :D          

1. Może to dziwne, ale ... czapki-pandy :D Zakochałam się w nich w tym roku, właśnie czekam na moją, zamówioną na allegro ( japan style ) za grosze :D Podobają mi się wszystkie kolory tych nakryć głowy, nie tylko tradycyjne biało-czarne, ale też szare, turkusowe <3, różowe, beżowe, czerwone, brązowe. Po prostu wszystkie! :D Podobają mi się także "misiowe" czapki New Look :)

          


 2. "Trafny wybór" J. K. Rowling. Myślałam, że po "Harrym Potterze" ta autorka nie napisze już nic lepszego, będzie robiła bardziej "komercyjne" rzeczy ( "Księga Czarów Wonderbook ). Ale ta książka ... naprawdę miłe zaskoczenie :) Nie kupiłam jej, chociaż się do tego przymierzam, pożyczyłam od koleżanki, żeby tylko "wypróbować" :D Poza tym, według mnie, "Trafny wybór" to kolejny materiał na hit kinowy. To przecież wręcz gotowy scenariusz! Zdecydowanie polecam :D

3. "Slow it down" Amy Macdonald. Moja ukochana piosenka, kojarząca się z wiosną, latem, wolnością, szybką jazdą samochodem ( nie wiem czemu xd ) i ... wszystkim co fajne :D Amy śpiewała już wiele
piosenek, które zapadły mi w pamięć, ale ta to mój hit. Uwielbiam <3

4. O.P.I Skyfall. Chociaż film okazał się dla mnie całkowitym niewypałem, to te lakiery, choć dla mnie na razie nieosiągalne ( cena masakryczna jak na lakier do paznokci, ale obiecuję, że kupię sobie chociaż jeden na święta :D ), mają tak cudowne wybarwienie, kolory faktycznie kojarzą mi się z Bondem, i jeszcze te nazwy! "Live nad let die", "Moonkraker", "Golden Eye" to nazwy filmów z Bondem ( jestem taaaaaka odkrywcza! )!



5. "Pretty Little Liars" ( bardziej podoba mi się angielska nazwa, dlatego nie mówię nigdy "Słodkie Kłamstewka" xd ). Wiem, że serial ten nie powstał w 2012 roku, ale ja odkryłam go dopiero teraz, a dokładnie na początku roku szkolnego. Aktualnie oglądam nałogowo, czekam na nową serię ( jest już?! )
i przymierzam się do czytania pierwszego tomu serii :)

6.  Teraz pora na 3 najlepsze filmy tego roku ( wg. mnie xd ) i jeden film, na który czekałam z niecierpliwością: "Projekt X", "I że cię nie opuszczę" i "Saga Zmierzch: Przed Świtem 2", oraz "Grave Encounters 2". Nie są to może ambitne pozycje, ale pierwszy film to zdecydowany hit tego roku :D :D :D Zresztą , jest impreza ( i to jaka ) - jest dobry film, hahs xd Na "I że cię nie opuszczę" się nie zawiodłam, choć myślałam, że będzie to trochę bardziej komedia, a mniej melodramat xd Ale i tak film jest bardzo wzruszający ( nawet dla mnie, osoby, która nie uroniła nawet jednej łzy przy "Titanicu" czy "Wichrowych wzgórzach" :D ), ale mimo to przyjemnie się go ogląda... fajny na zimowe wieczory. Natomiast, przyznam się, myślałam, że kompletną klapą będzie "Przed Świtem". A tym czasem ... wg. mnie to najlepsza część tej sagi. 4 poprzednie zupełnie nie przypadły mi do gustu, natomiast na tym...Nie zasnęłam w kinie xd Był i element zaskoczenia, trochę jatki, ale nie zbyt krwawej. Było ok (y). I przyszła kolej na "Grave Encounters 2". Po obejrzeniu ( już dawno ) pierwszej części tego filmu, uznałam go za najstraszniejszy horror świata ( a obejrzałam ich naprawdę dużo, od bardzo brutalnych, typu "Piła 4829847383383" i "Teksańska masakra piłą mechaniczną", przez klasyki gatunku horroro-thrillerowego, jak "Egzorcysta", "Dziecko Rosemary", "Psychoza", po najnowsze hity - "Dom w głębi lasu" i "Kronikę opętania" ). Ale druga część niczym mnie nie zaskoczyła. Tyle.

To już koniec mojej listy :D Do zob :D A.

środa, 12 grudnia 2012

Startuję, czyli dlaczego i po co założyłam bloga?

             Cześć, jestem A. i nie będę pisać za dużo o sobie, bo to nudne i odziera z prywatności :D
             Założyłam tego bloga, żeby móc rozkoszować się byciem blogerką, prowadzić stylowe życie itp.
problem jest tylko jeden - zupełnie nie pasuję do szablonu. Lubię wieczory w dresie ( nie dizajnerskim, tylko zwykłym ), z książką pod pachą ( nie niszową, nie filozoficznymi wywodami Paulo Coehlo, nie po angielsku, i nie biografią jakiejś mało znanej, "inspirującej" osoby, tylko zwykłą ze zwykłej księgarni ). Bo ja jestem zwyczajnie zwykła. I raczej nie ma szans, żebym nagle przeprowadziła się do metropolii, zaczęła chodzić na pokazy mody, imprezy branżowe itp. Ale jest mi z tym dobrze (y) Tzn. będzie, jeśli napiszę tu przynajmniej 10 postów, bo do tej pory powstało już kilka moich internetowych pamiętników, i wszystkie porzuciłam, albo o nich zapominając, albo zarzucając z powodu braku chęci i systematyczności.
             Ojej. Chyba jednak napisałam o sobie całkiem sporo :p Może teraz trochę o tematyce tego bloga :)
Pierwotny zamysł to moda, uroda, wnętrza i gotowanie ( och, jakie to oryginalne! ). Ale proszę potencjalnych przyszłych czytelników ( jeśli się pojawią, oczywiście ), aby nie czuli się zaskoczeni pojawieniem się postów o muzyce, filmach czy innych rzeczach, które nie mają nic wspólnego z powyższymi tematami :> Jestem kobietą, a kobieta zmienną jest ;*
             Szczerze mówiąc, nie mam już nic do napisania, ale na dobry początek podam wam najprostrzy przepis świata - na waniliowe cupcakes :D

                                                         <3 WANILIOWE CUPCAKES <3

Składniki:
- 125 g margaryny lub miękkiego masła,
- 3/4 szklanki mleka,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1 i 1/2 szklanki mąki,
- 3 jajka,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- kilka kropli aromatu waniliowego lub trochę cukru waniliowego.

Sposób przygotowania:
W misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia i sól. W drugim naczyniu ucieraj margarynę z cukrem, wbijając po jednym jajku. Następnie dodaj aromat waniliowy, mąkę i mieszaj wlewając mleko. Do foremek na cupcakes ( najlepsze są silikonowe ) włóż papilotki, i do każdej delikatnie nakładaj ( łyżką ) ciasto. Piecz przez ok. 15-20 minut, w piekarniku nagrzanym do 175  C. Udekoruj :)



                                                                                                                            A.